Witajcie =]
Mam już telefon, a więc pojawia się wpis. Dziś trochę sportowo będzie, dawno już nie było więc postanowiłem że napisze o człowieku o którym ostatnio można wszędzie usłyszeć lub przeczytać.
Może już niektórzy się domyślili, inni może nie ale chodź mi o Lionela Messiego. Jest to piłkarz który przez całą karierę dorosłą gra w FC Barcelonie. Ostatnio pobił dwa rekordy w lidze hiszpańskiej oraz lidze mistrzów. Zdobył ostatnich dwóch meczach 6 goli czyli ma w Hiszpanii 254, a w lidze mistrzów 74 bramki w ten sposób pobił rekordy które miały kilka lat. Mimo 26 lat ma już bardzo wiele rekordów. Jedynie w reprezentacji nie potrafił wygrać mundialu i pucharu południowej ameryki. Według mnie jednak będzie mu ciężko pobić rekord strzeleniu goli w Europie ponieważ jeden piłkarz ma 450 goli co jest rekordem. 26 piłkarzy ma więcej goli w Europie od niego, ale z kolejnym meczem i oczywiście golami powinien wyprzedzać poszczególnych piłkarzy. Znając jednak sportowe życie piłkarzy będzie mu ciężko po 30 grać jak ostatnie 5 lat. Już w poprzednim sezonie noga odmawiała mu posłuszeństwa. Było dużo komentarzy, że to koniec jego ery ale według mnie już powoli się rozkręca Atomowa Pchła. W tym sezonie ligowym mam nadzieje że pomoże zdobyć Barcelonie kolejne trofea, a ma już z tym klubem wszystkie możliwe puchary.
Ten wpis nie jest jakiś super, jednak chciałem pisać o tym co sądzę. Według mnie przed tym chłopakiem jest wszystko możliwe.
czwartek, 27 listopada 2014
wtorek, 18 listopada 2014
Przerwa
Witam
Liczyłem że w tygodniu coś napisze niestety mam w naprawie telefon i nie mogę dodawać wpisów kiedy chcę, a na komputerze nie mam czasu na pisanie, chciałbym z to przeprosić.
Nie obiecuję ale może pod koniec tygodnia postaram się coś napisać dla osób którym zależy abym pisał. Życzę miłego wieczoru, a kibicom miłego oglądania (oby) wygranego meczu z Szwajcarami.
Liczyłem że w tygodniu coś napisze niestety mam w naprawie telefon i nie mogę dodawać wpisów kiedy chcę, a na komputerze nie mam czasu na pisanie, chciałbym z to przeprosić.
Nie obiecuję ale może pod koniec tygodnia postaram się coś napisać dla osób którym zależy abym pisał. Życzę miłego wieczoru, a kibicom miłego oglądania (oby) wygranego meczu z Szwajcarami.
niedziela, 9 listopada 2014
Brak
Witam w setnym poście, miałem wymyślić coś na tą okazję, ale nie mam do tego głowy. Tęsknię za bardzo fajną osobą, która pewnie przeczyta ten wpis. A wszystko się zaczęło dzień przed moimi urodzinami straciłem w dwa dni ważne dwie osoby. Wszystko przez głupotę inaczej tego nie można nazwać. Teraz wiem jak trudno jest stracić przyjaciół. Tego nie zrozumie nikt co ja czuje. Mam zresztą chore myśli. Największym błędem jest to że nie potrafię się otrząsnąć z tego. Nie potrafię z nikim teraz normalnie popisać bo po paru minutach stwierdzam że nie ma to najmniejszego sensu. Każdy zasługuje na kolejną szansę ale nie ja, już zmarnowałem je definitywnie.
Nie mam pomysłu na tytuł, więc może sami wymyślcie sobie jak zaczniecie czytać jak powinien brzmieć. Trzeba czasem urodzić się jak feniks z popiołów, pytanie czy potrafię zapomnieć. Na złość ciągle nie potrafię się skupić na czynności bo zaraz myślę o przyjaciółek. W tygodniu następnym postaram się jakoś zaznaczyć, że powstał fajny wpis.
Miłego wieczoru i miłej nocy
niedziela, 2 listopada 2014
Anioły też spadają
Anioły też spadają, a nawet zabijają niby to nie prawda, ale jednak, takie to życie. Myślisz że mnie znasz? A tak na serio nie wiesz o mnie nic. KOMPLETNIE NIC. Nie wiesz jak się czuje! Wybrał mnie Pan, Jasność na niszczyciela światów. Niby wymysł pani Lidii Kossakowskiej ale dla mnie to bardzo dobra książka. Bohatera rozumiem bardzo dobrze czyli Daimona Freya zwanego Niszczycielem światów, Abaddonem, Tańczącym na zgliszczach lub mniej formalnie żywą śmiercią. Został zabity jednak pan zdecydował zrobić go swoją ręką zniszczenia. Jego przyjaciele czyli głównie znani aniołowie z Biblii poznają go z Hiją w której się zakochuje, wzajemnością. Jagnie jednak przemawia pewnego razu do niego ze stoczy walkę z antykreatorem...
Co do ma to do rzeczy ktoś z was myśli, a no to moja ulubiona książka od kiedy ją przeczytałem. Ludzie którzy znają moje 4 blogi wiedzą, że w tym nie pisze o sobie, nie robię tego bo nikt nie potrafi mnie zrozumieć, przypomina mi się komentarz pewnej dziewczyny, że stara sobie wyobrazić moją sytuację...
Nie udało się jej lepiej odeszła szybciej niż ja zdążyłbym przejechać kulę ziemską rowerem. Czy warto marzyć? Według mnie tak o ile to realne. Moim marzeniem jest napisanie książki, pojechać na mecz FCB, Śląska Wrocław, reprezentacji i finał Ligi Mistrzów. Pisze chaotycznie zdaje sobie z tego sprawę z błędami, ale to jest moje miejsce gdzie nikt nie może powiedzieć co mam robić. Ostatnio każdy ma mi za złe, że zamykam się za murem uczuć widocznie mam powód, ale to nie jest powód po prostu jestem zgniły do szpiku kości, w sensie za często ranię, niszczę, boję się szczęścia zauważyć. Dla mnie to co pisze ma znaczenie jak pisze, potem jakoś już nie, potem myślę czy dobrze zrobiłem, że podzieliłem się z ludźmi tym co czuje, co robię, myślę i itp.
Wiem, że tylko jedna lub dwie osoby spojrzą na to co pisze z ciekawości bo się pojawiło na ich bloggerowych tablicach. Rozczarują się jednak tym co zobaczą, czyli smęty. Pisze jak jakiś dziwoląg, jestem dziwny i tylko jedna osoba w życiu powiedziała że mnie lubi takiego, nie wiem czy serio ale przez chwilę było fajnie to usłyszeć.
Może brak ojca odbił się na mój charakter, nie mam pewności, wiem jednak że mimo tego mogę być samotny ale przynajmniej nikt wtedy nie wbije noża w plecy, ani ja nikogo nie zranię. Przepraszam niczego nie zmieni urazę się ma do końca życia.
Mówienie prawdy czy to jest ważne w życiu? Dla mnie tak nawet najgorszej (też nie potrafię jej przyjąć, staram się jednak). Ostatnio jednak przez to straciłem osobę z którą mogłem o wszystkim porozmawiać, teraz nie bardzo mam z kim rozmawiać. Moim jedynym "przyjacielem" ostatnio jest samotność, albo jakieś rzeczy typu książki, muzyka w sumie to nie rzecz... Nie wiem jak określić muzykę, no i za dużo pokemonów ostatnio mimo że to moje hobby też czasem mnie nudzi. Co wieczór oglądam jakieś głupoty w tv gdzie kilka lat ten wydawały świetnymi filmami, of wypadku zmieniłem się za bardzo, przestałem odwiedzać kościół, cmentarze, religia w szkole mnie nie wciąga. Ale to tylko Bogu żyję bo jednak stwierdził, że to nie mój czas jeszcze nie...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)