Anioły też spadają, a nawet zabijają niby to nie prawda, ale jednak, takie to życie. Myślisz że mnie znasz? A tak na serio nie wiesz o mnie nic. KOMPLETNIE NIC. Nie wiesz jak się czuje! Wybrał mnie Pan, Jasność na niszczyciela światów. Niby wymysł pani Lidii Kossakowskiej ale dla mnie to bardzo dobra książka. Bohatera rozumiem bardzo dobrze czyli Daimona Freya zwanego Niszczycielem światów, Abaddonem, Tańczącym na zgliszczach lub mniej formalnie żywą śmiercią. Został zabity jednak pan zdecydował zrobić go swoją ręką zniszczenia. Jego przyjaciele czyli głównie znani aniołowie z Biblii poznają go z Hiją w której się zakochuje, wzajemnością. Jagnie jednak przemawia pewnego razu do niego ze stoczy walkę z antykreatorem...
Co do ma to do rzeczy ktoś z was myśli, a no to moja ulubiona książka od kiedy ją przeczytałem. Ludzie którzy znają moje 4 blogi wiedzą, że w tym nie pisze o sobie, nie robię tego bo nikt nie potrafi mnie zrozumieć, przypomina mi się komentarz pewnej dziewczyny, że stara sobie wyobrazić moją sytuację...
Nie udało się jej lepiej odeszła szybciej niż ja zdążyłbym przejechać kulę ziemską rowerem. Czy warto marzyć? Według mnie tak o ile to realne. Moim marzeniem jest napisanie książki, pojechać na mecz FCB, Śląska Wrocław, reprezentacji i finał Ligi Mistrzów. Pisze chaotycznie zdaje sobie z tego sprawę z błędami, ale to jest moje miejsce gdzie nikt nie może powiedzieć co mam robić. Ostatnio każdy ma mi za złe, że zamykam się za murem uczuć widocznie mam powód, ale to nie jest powód po prostu jestem zgniły do szpiku kości, w sensie za często ranię, niszczę, boję się szczęścia zauważyć. Dla mnie to co pisze ma znaczenie jak pisze, potem jakoś już nie, potem myślę czy dobrze zrobiłem, że podzieliłem się z ludźmi tym co czuje, co robię, myślę i itp.
Wiem, że tylko jedna lub dwie osoby spojrzą na to co pisze z ciekawości bo się pojawiło na ich bloggerowych tablicach. Rozczarują się jednak tym co zobaczą, czyli smęty. Pisze jak jakiś dziwoląg, jestem dziwny i tylko jedna osoba w życiu powiedziała że mnie lubi takiego, nie wiem czy serio ale przez chwilę było fajnie to usłyszeć.
Może brak ojca odbił się na mój charakter, nie mam pewności, wiem jednak że mimo tego mogę być samotny ale przynajmniej nikt wtedy nie wbije noża w plecy, ani ja nikogo nie zranię. Przepraszam niczego nie zmieni urazę się ma do końca życia.
Mówienie prawdy czy to jest ważne w życiu? Dla mnie tak nawet najgorszej (też nie potrafię jej przyjąć, staram się jednak). Ostatnio jednak przez to straciłem osobę z którą mogłem o wszystkim porozmawiać, teraz nie bardzo mam z kim rozmawiać. Moim jedynym "przyjacielem" ostatnio jest samotność, albo jakieś rzeczy typu książki, muzyka w sumie to nie rzecz... Nie wiem jak określić muzykę, no i za dużo pokemonów ostatnio mimo że to moje hobby też czasem mnie nudzi. Co wieczór oglądam jakieś głupoty w tv gdzie kilka lat ten wydawały świetnymi filmami, of wypadku zmieniłem się za bardzo, przestałem odwiedzać kościół, cmentarze, religia w szkole mnie nie wciąga. Ale to tylko Bogu żyję bo jednak stwierdził, że to nie mój czas jeszcze nie...
Tylko że ta "dziewczyna" miała powód by odejść. Zaufała Ci a ty zachowałeś sie jak dupek. Najwyraźniej nie umiesz dotrzymywać słowa. Ale nie ma co sie przejmować zaraz znajdziesz inną koleżankę. Tak masz w zwyczaju. Powodzenia. Nie popełniaj tych samych błędów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Czekam na kolejny wpis na blogu. Nadal mam zamiar czytać.
OdpowiedzUsuń